szarosc blog

Twój nowy blog

********

Brak komentarzy

Trzyletnia foczka

Strach sie bać

Jakby, jakby ktos tutaj zajrzał. To prosze wejdzcie na linka i zagłosujcie:


http://nutricia.com.pl/odpowiedzialnosc-spoleczna/program-dla-twojego-zlobka/galeria-konkursowa/1/150

*******

3 komentarzy

Filip wszedł na karuzele. taką malutką.

-Ej, to nie jest karuzela dla takich maluchów – odezwła sie wielki chłopiec niezadowolony, że takie małe dziecko jak Filip bedzie kręciło sie z nim.

Filip nie zareagował i kręcił sie dalej. Wielki chłopak był niezadowolony, ale cóz miał zrobić? Kręcił sie z Filipem.
Wielki chłopak, wielkie dziecko. Taki mi sie wydawał. Miał ze trzy lata.
To była wiosna 2008. Filip miał rok i wszystkie dwulatki i trzy latki to były dla mnie duze dzieci. nie mówiac już o czterolatkach  czy pieciolatkach.
Tak, dwulatki i trzylatki to były wtedy dla mnie spore dzieci. rozumne, samodzielne.

Tydzień temu były drugie urodziny dziecka, którego na wiosne 2008 nie było nawet w postaci embrionu. Powstalo dopiero z półtora miesiaca po tym jak wielki chłopak nie chciał kręcić sie z Filipem.
przeraża mnieupływ czasu. Kiedyś tak jakby wolniej wszustko toczyło sie. A teraz czas biegie bardzo szybko. Bardzo.
Najbardziej po dzieciach to widac:

Filip-105 cm i 17 kg. Karolina 84 i 12 kg. Karolina, która jest jak ten wielki chłopak z wiosny 2008. Karolina , której wtedy na wiosne 2008, nie isttniała w zadnej postaci. A już jest prawie taka jak wtedy ten wielki chłopak.

***********

Zeby nie zapomnieć.

Pan maż oglądał stare zdjecia w komputerze. na jednym byłam ja w zaawansowanej ciązy. Pokazalismy Filipowi to zdjecie. I powiedzielisy, ze Filip jest w srodku, w brzuchu. Oj nie spodobało mu sie to. Oj nie.

Najpierw stwierdził niezadowolnony – Mama zjadła Filipa. Mama zjadła Filipa.

Potem dał nam wykład, ze Filipa nie można jeść, ze je sie ciasteczka i banany. A potem juz w ogole nie chciał o tym rozmawiać. Mówił „cicho, cicho”.

Jakiś czas temu pokazałam mu blizne po cc. Powiedziała, ze to taka kreska. Ze Filip był w brzuchu i Pan doktor rozcia brzuch i wyciągnał Filipa. dalej było „mama zjadła Filipa”.

teraz jest ok. Wie, ze jest kreska, bo Pan doktor rozciał brzuch i wyciągnał Filipa z brzucha. Nie przeżywa juz, ze „mama zjadał Filipa”.

Niemniej jednak upewnia sie, ze on już jest duzy i już nie da sie go zjeść. Akceptuje, ze był w brzuchu, ze Pan doktor rozciał brzuch i wyjał go.
Niemniej jednak dalej kojarzy mu sie to z tym, ze ja go zjadłam. Mimo tłumaczeń, ze tak nie było.

To tak aby pamietać.

Nie przywiazuje wagi do rocznicy ślubu. czesto o niej zapominam. To dlatego, ze ślub nic nie zmianił w moim życiu. Rano wstaliśmy razem i wieczorem po slubie wrocilismy do tego samego pokoju. Wszystko takie samo.
Ale pamiętam o tym, kiedy zaczeliśmy być razem. Nie, Pan Maz nie zapytał mnie „bedziesz moją dziewczyną” czy ” bedziesz ze mna chodzić”. Nie ten wiek, nie te lata.
Po prostu w ten dzień wiedziałam, ze to ten. Jakoś tak. I tą rocznice obchodze. Nie, nie ma kwiatów, czy kolacji. Wyjścia do kina też nie. Ale tą rocznice jakos obchodze. Pamietam o niej.
Dzisiaj mija 14 lat kiedy jesteśmy razem.

Sobota siódma rano. Otwieram jedno oko. Jeszcze pól godziny mogę poleżeć. O wpól do ósmej trzeba wstać, zrobić śniadanie. I o wpól do dziewiatej wychodzimy. jedziemy na basen. Najpierw pływa Filip. Nurkuje, skacze. A karolina chodzi dookoła basenu, uśmiecha sie do ratowniczki. Wymienia z nią naklejkami – kazde dziecko po basenie dostaje naklejkę.
Potem zamiana. karolina kąpie sie w jaccuzi. a Filip bawi w kąciku zabaw.

O 10:30 ubrani i wysuszeni jedziemy na cotygodniowe zakupy. Nie lubie ich, ale trzeba. O 12 jesteśmy w domu. Obiad. A potem zalezy od pogody.
Bo ja mieszkam koło takiego małego ryneczku. Takiego małego otoczonego kamienicami. Starymi. Na środku są warzywniaki. Jakiś miesny.
Ide tam po obiedzie. Kupuje coś w warzywniakach. Lubie to. przechodza obok stołów, na których ludzie rozkładają ubranbia na sprzedaż, babcie oferują własnorecznie robione sery, koper czy bukiety kwiatów. Mijam ludzie czekajacych na autobus, który zawiezie ich za miasto. Wstepuje do kosmetycznego. Mijam pasmanterie i zamieniam kilka zdań ze sprzedawczynią. O włóczce rozmawiamy. A potem jeszcze wstępuje do biblioteki. Z jedną ksiazką. Bo na dzień dzisiejszy nie jestem w stanie przeczytać wiecej ksiażek niż jedna na tydzień. Rozmawiam z Panią Bibliotekarką. Ona pamieta jak Pan Maz wypożyczał ksieżki na moje nazwisko.
A potem wracam do domu. Przez ryneczek, chociaż mogłabym inna drogą.

ostatnio było ładnie. Poszliśmyt wszyscy na ryneczek. Bo ja do biblioteki chciałam. Na ryneczku tez jest fryzjer. Obcieliśmy Filipa. troche szkoda.

Jak filip siedział w fotelu i obcinano mu włosy Pan Maż z Karolina gonili gołębie po ryneczku i kupiowali mandarynki.
Lubie ten rynek. Jakas małomiateczkowa jestem.

708 dni, rok 11 miesięcy i tydzień, dwa lata bez trzech tygodni. Tyle miał Filip jak urodziła sie Karolina. Wydawał mi sie dużym dzieckiem.
708 dni. Tyle ma dzisiaj Karolina. Wydaje mi sie malutkim dzieckiem. I nie chodzi tutaj o jej wymiary.

W tym momencie jest dla mnie nie do pomyslenia, ze mogłabym  mieć teraz w domu noworodka. Jak? Przy takiej małej Karolinie?
Nie wiem jak wtedy dałam rade. Moze to hormony. A moze po prostu nie miałam wyjścia. Nie wiem.
W każdym razie teraz nie dałabym rady.

Skończyłam „Dynastię Tudorów”. Zaczynam „Filary ziemi”. Mignona jakiś czas temu o nich pisała, a że historyczne to to (przynajmniej w jakiejś części) to zainteresowałam się. Po obejrzeniu dwóch odcinków stwierdzam,z e najpierw musze przeczytać ksiazkę.
A chyba to nie prędko nastąpi, bo kilka juz czeka w kolejce do przeczytania.

A tak ogólnie to nic.
Do złobka i przedszkola chodzimy.
O tak:

W soboty na basen. To już chyba czwarty rok tego basenu. Warto, ale wstawać o 8 rano w soboty nie chce mi sie. Oj nie chce.

Niektórzy sobie przyklejają szynke do brody

Huśtają się.

A tak w ogóle to ja już chce wiosne. Już mam dośc zimna. Zwłaszcza, ze w domu tak średnio ciepło mam.

Oglądam „Dynastię Tudorów” Podoba mi sie. Chociaż jest wiele nieścicłości. Jedną z nieścisłości sa stroje. nie z epoki. Podobno specjalnie zatrudniono kostiumologa, aby stroje bardziej dopasował „do widza”. Ok. Jako, ze to taki ot serialik mi nie przeszkadza.
W każdym razie para stoi w parku, pod drzewem. słoneczko świeci. Całują sie. Ona ma na sobie suknię. z tyły sukni sa trzy kokardy. Wystarczy je rozwiążać, lekko pociągnąc i suknia spada. Facet oczywiscie to robi. Suknia spada, widac nagie plecy kobiety, a potem piersi. Mówie do Pana meża „no, zobacz, na pewno takie suknie noszono  w XVI wieku. i nic pod nimi”.

Pan Maż odwraca sie od komputera, patrzy na prawie nagą kobiete (suknia na biodrach zatrzymała sie) i mówi z niesmakiem „przecież tak to zaziebic sie można”. I wraca do czytania tego co czytał.

**********

Wysoka, bardzo szczupła. Blondynka. dośc mocny makijaż. Ładna. Chyba dośc nieśmiała.Wiek trudno określić. Miedzy 30-40. Matka bodajze dwójki dzieci.  Ma sporo tatuaży, na ramionach, plecach. a na każdej łydce atomówke. Atomówkowa mama.

**********

1 komentarz

Pan Mąż pytał sie znajomych co to za góry. Co to za szczyty. w zasadzie nikt nie umiał powiedzieć. W sumie myśleliśmy, ze to sa jakieś okolice Zakopanego. Jedno zdjecie jest z zakopanego, to stwierdziliśmy,ze pewnie wszystkie sa z okolic. A jezioro to pewnie Morskie oko.

Dopiero Beata bardzo trafnie stwierdziła, ze jezioro na zdjeciu to Štrbské Pleso.
Zaczełam szukac gór w okolicach tego jeziora. I wyszło mi, ze góra na zdjeciu to Krywań. Byłam pewna.

Ale Beata powiedziała, ze nie. I jak zwykle miała rację. Bo:

Miasteczko na zdjeciu to prawdopodobnie Srbske Pleso. Jeden z budynków to Grand hotel kempinski.

Ale inne zdjecia sa z miejscowości Vysne Hagy. Białe budynki stojące przed górami to sanatorium płucne w Vysne Hagy. para na zdjeciu też siedzi przed tym sanatorium.

Są dwa identyczne zdjecia sanatorium i gór. Tylko onna pora roku. Po prostu jak przyjeżdzali to zrobili jedno zdjęcie, a jak wyjeżdzali to drugie.

W kazdym razie pytanie było: jakie to szczyty?

To to tak jak napisałam. jest to sanatorium płucne w Vysne Hagy. a szczyty to:

A wszystko to dzięki Beacie. Dzieki Wielkie.:))

*******

7 komentarzy

W odpowiedzi na komentarze:

Bo to tak: Pan Maz kupił sobie skaner. I skanuje wszystko. Moja matka dała mu stare klisze i slajdy. Głównie sa to klisze z przełomu lat 70 i 80.
Ale w osobnym pudełku były 32 slajdy. Przedstawiają one wyjazd lub wyjazdy grupy osób. Prawdopodobnie przedstawiają siostrę mojego dziadka (babcio-ciocię) i jej znajomych. Jako, ze ona juz nie żyje i zmarła bezpotomnie nie mam za bardzo kogo zapytać.

Slajdy dotyczą prawdopodobnie kilku wyjazdów. Swiadczy o tym to zdjecie:

Takie samo jak w poprzedniej notce, tylko inna pora roku. Więc inny wyjazd. Chyba, ze oni siedzieli w tej mijscowosci tak długo. tego nie wiem.

Zdjęcia przedstawiaja najczęściej ludzi na nartach:

A najcześciej pojawia sie motyw tych gór. tych szczytów:

Najprawdopodobniej zdjecia (slajdy) zostały wykonane w Zakopanym.

Jest to najprawdopodobniej (znalazłam podobne zdjecie w necie) dworzec w Zakopanym. Lata 30. Lub wojna – po lewej stronie zdjecia na budynku jest końcówka napisu po niemiecku.

Czyli Zakopane?

A to Morskie Oko?

Czyli nie Morskie oko tylko Szczerbskie Jezioro (Štrbské Pleso)

Ale czy Zakopane w latach 30 lub wojennych tak wyglądało?:

A może to zdjecie z jakiegoś innego wyjazdu.

Inne zdjecia, które moze coś wniosą:

Czy w Zakopanym jest jakieś lodowosko, któe jest stare. Wiadomo, pewnie teraz jest kryte, ale , ze powostało dawno?

Budynki za parą. Może coś wniosą?

I widoczek. Kiepski, bo kieoski, ale innego nie mam:

Także, prawdopodobnie chodzi tu o Zakopane. Niemniej jednak nie jestem pewna. Jakby komuś coś sie skojarzyło. Kojarzył góry, to byłabym wdzieczna.


  • RSS